Przeciwko robotom

Dziennik podróży Emmanuela Di Rossettiego


Ofiara wodza

Książka generała porucznika Pierre'a Gilleta, opublikowana przez Éditions Sainte-Madeleine

„Któż jak Bóg?” (1), książka generała porucznika Pierre’a Gilleta, wyczerpująco inwentaryzuje cechy przywódcy i nakreśla chrześcijańskie cnoty niezbędne do dowodzenia. To, co mogłoby się wydawać książką dla wtajemniczonych, nowe TTA (1), staje się pod delikatnym i męskim piórem Pierre’a Gilleta, byłego dowódcy 2. Pułku Piechoty Zagranicznej i generała dowodzącego Korpusem Szybkiego Reagowania – Francja, poezją bytu, przesiąkniętą duchowością, pasją, wytrwałością i godnością.

„Dlaczego młody Francuz ginie w Afganistanie? Francja, trójkolorowa flaga, nie, bzdura! Ginie za swojego kumpla, sierżanta, porucznika, pułkownika. Dlaczego? Bo kiedy codziennie stajesz twarzą w twarz ze śmiercią, tworzy się święta więź. To po prostu nazywa się miłością”. Generał porucznik Antoine Lecerf deklarował zamiary żołnierza dotyczące operacji, a jego stwierdzenie było intrygujące: miłość miała być podstawą jego działań, w tym przypadku, sama miłość, sama miłość… Miłość rodzi się z czynów, miłość opiera się na czynach, jak przypomina nam Pierre Gillet, ale także na wiedzy, wiedzy o duszach – do tego jeszcze wrócimy – wiedzy o kondycji ludzkiej, bo trzeba dobrze wiedzieć, by kochać głęboko. Miłość otwiera i tworzy fundament tego podręcznika, ukazując rodzaj przywódcy, o którym chce nam opowiedzieć generał Gillet, przywódcę, o którym defetyści powiedzieliby, że już nie istnieje, bo odmawia dostrzegania piękna i rozkoszuje się rozczarowaną postawą. Przywódca wie, że aby rozkaz został wykonany z zapałem, musi zawierać w sobie element miłości. Żołnierz, który nie kocha, będzie musiał nauczyć się kochać. Trudno wyobrazić sobie naprawdę dobrego żołnierza owładniętego urazą; taka osoba zagroziłaby misji. Miłość wymaga odsłonięcia się, odpuszczenia, podjęcia ryzyka – a ponadto istnieje wzajemność w działaniu: przywódca podejmuje ryzyko, podejmując decyzję, a podwładny podejmuje ryzyko, robiąc wszystko, co możliwe, aby tę decyzję zrealizować. Każdy praktykujący sporty walki wie, że nigdy nie jest bardziej bezbronny niż podczas ataku. Setnik, otwierając bok Chrystusa, otwiera swoje serce, gotowy na przyjęcie chrztu. Zatem należy wypełnić misję, aby zrozumieć jej pełny zakres. Pocieszenie, jeśli płynie z pomyślnie wykonanej misji, wzmacnia zaufanie do przywódcy i jego rozkazów. Stawanie się żołnierzem polega zatem na przekształceniu „miłości dawania w dar miłości”.

Słowo „powołanie” jest nieobecne w tym elementarzu, a jednak stanowi podstawę całego tekstu. Generał Gillet opisuje powołanie, spełnienie powołania, „zagęszczenie bytu”, podobnie jak w pięknej książce o tym samym tytule(3) braci Vénard. Jedyny prawdziwy obowiązek żołnierza: zagęszczać siebie poprzez stale odnawianą praktykę, poświęcenie, zamiłowanie do wysiłku, poprzez pot, poprzez uniesienie duszy, poprzez miłość – zawsze miłość! – do dobrze wykonanej pracy… Istnieje kilka zawodów, które wymagają i pozwalają na to zagęszczenie: ksiądz, poeta i żołnierz – „zawody” zdefiniowane przez powołanie i z nim równoznaczne. Wezwanie do zagęszczania siebie, aby okazać się godnym „swojego kumpla, sierżanta, porucznika, pułkownika”, wszystkiego, co ważne i cenne dla istoty pragnącej bronić i czcić swoją ojczyznę, nawet do śmierci. Zagęszczenie ma swoje korzenie w relacjach. Człowiek naśladuje. Potrzebuje wzoru. Jego przywiązanie musi opierać się na miłości i podziwie. Model musi zatem być wzorowy. Co pozwala na to zagęszczenie? Czy istnieje jakaś magia, ezoteryka, której należy się trzymać, aby osiągnąć ten stan?

Rozdział „Autorytet i zaangażowanie”, kluczowy dla zrozumienia książki, następujący po „Miłości jak jej cień”, udziela odpowiedzi i podnosi czytelnika na duchu. Słowo „autorytet” zostało tak potępione, że unika się jego użycia; nawet ci przekonani o jego użyteczności wolą uciekać się do podstępu, omawiając je. A jednak autorytet stanowi kamień węgielny, na którym zbudowane jest wszelkie panowanie nad sobą, a zatem przede wszystkim panowanie nad sobą. Złudne jest bowiem myślenie, że przywódca dręczony przez liczne demony może dowodzić spokojnie. Autorytet okazuje się alfą i omegą dobrze prowadzonego życia. Bez autorytetu nie ma konsolidacji. Bez autorytetu nie ma powołania. Bez autorytetu rozproszone idee nakładają się na siebie i tworzą niekończące się zamieszanie. Bez autorytetu Kreon istnieje i zyskuje prawowitość. W przyszłości pojawi się historyk, który przeanalizuje, jak nasz zachodni świat stopniowo pozbawił autorytet wszelkiego znaczenia, próbując zamiast tego stworzyć „autorytet horyzontalny”, którego nikt nigdy nie będzie zazdrościć – tak absurdalne to jest. Aby stać się tym, kim jesteśmy, jak powiedział Pindar, musimy sobie bardzo pomóc i otrzymać wsparcie od istniejących struktur: rodziny, szkoły, wojska, państwa… Kiedy większość tych struktur zniosła również autorytet, ukryty konflikt huczy i narasta; każdy stopniowo zwróci się przeciwko sąsiadowi, bo trzeba znaleźć kozła ofiarnego. Autorytet jest tym, co ogranicza, co powstrzymuje. Autorytet tworzy gorset, granicę przestrzeganą co do joty, bo kto nie chce być posłuszny temu, kogo kocha? Bez autorytetu nic nie ogranicza. Wszystko jest dozwolone. W czasach, gdy transmisja wartości słabnie, warto pamiętać, że armia tworzyła więzy, uczyła szacunku do tych więzów i wzmacniała szeregi tych, którzy poświęcili się ich podtrzymywaniu. Oczywiście, czyniła to poprzez pobór do wojska i można by argumentować, że nie była to jej główna funkcja, ponieważ wojnę prowadzą profesjonaliści. Niemniej jednak młodzi Francuzi często uczyli się autorytetu, gdy byli powoływani do służby wojskowej. Choć nauka autorytetu jest trudna, ważne jest, aby nie mylić go z władzą. Autorytet pozostaje wielką tajemnicą. Generał Gillet cytuje Hannah Arendt, która w swojej książce „Kryzys kultury” pisze: „Jeśli naprawdę musimy zdefiniować autorytet, to musimy to zrobić poprzez zestawienie go zarówno z przymusem siłą, jak i perswazją argumentacją”. Niemiecki filozof streścił całą filozofię Antygony w jednym zdaniu! Autorytet to nie władza. Autorytaryzm, często mylony z oryginalnością, jest formą władzy; nie ma nic wspólnego z autorytetem, nawet jeśli jest oparty na jego korzeniach i wyrasta z nich. Autorytet umożliwia powołanie, ponieważ zapewnia ramy myślowe. Zawsze staraj się myśleć ponad siebie, zawsze szukaj rozwiązania, które podnosi na duchu, aby osiągnąć pełnię swojego potencjału. Generał Gillet przypomina nam, jak historia ilustruje ten wyższy ideał, to dążenie do wysokości, do wzniosłości, by podziwiać, a nie popadać w samozadowolenie, by jednocześnie zyskać siłę, siłę odziedziczoną po starożytnych. Więcej Majorum . Być godnym i wzorem. Dążenie do wysokości wymaga wielkiej pokory.

Zasada rzeczywistości rządzi przywódcą, ponieważ misja zależy od jej zrozumienia. Gdyby zawiódł w tym punkcie, gdyby zatracił się w swojej wieży z kości słoniowej, przestał troszczyć się o podwładnych, postępował inaczej, niż głosi, używał słów pozbawionych znaczenia, oznaczałoby to, że zapomniał o autorytecie; w przeciwnym razie przywróciłoby go to do obowiązku, byłoby to osłoną, która podporządkowuje go zasadzie rzeczywistości, która dyktuje postępowanie i wskazuje mu drogę, którą ma podążać w każdej chwili. Jak spojrzenie zdolne do zmiany według woli, przeskakujące z mikro do makro i odwrotnie. Wysokość, którą należy osiągnąć, autorytet, makro; Zasada rzeczywistości, życie codzienne, życie koszarowe, mikrofon… Generał porucznik Pierre Gillet lubi podkreślać, że dowódca, który pozostaje w swoim biurze i jest widywany tylko rano, gdy przyjeżdża do pułku wożony przez szofera lub na oficjalnych zgromadzeniach – to znaczy zawsze z daleka, niczym miraż – z pewnością czegoś mu brakuje. Kontakt, intymność spojrzenia, ta kluczowa więź, która wymaga troski, pokory i zrozumienia. Autorytet i hierarchia kształtują życie żołnierza. Autorytet potrzebuje tylko jednego: wsparcia. Ci, którzy nami rządzą i którzy wciąż kurczowo trzymają się szalonego marzenia o poparciu ludu, powinni sięgnąć po tę książkę, bo nauczy ich ona mocy wsparcia i tego, jak je pielęgnować, a pierwszą podkreślaną zasadą pozostaje wzorowe postępowanie.

31 marca 2015 r. – Operacja SANGARIS – Prezentacja ROLE 1 generałowi Pierre'owi Gilletowi, dowódcy sił SANGARIS. Generał Pierre Gillet, dowódca sił SANGARIS, odwiedził żołnierzy Grupy Zadaniowej Połączonych Sił Turco (GTIA Turco) stacjonujących w bazie operacyjnej Bambari.

Abecadło generała Gilleta pasowało do siebie jak układanka. Jako uprzywilejowany świadek (4) mogę powiedzieć, że Pierre Gillet ułożył już znaczną część układanki w wieku 20 lat, kiedy jako młody porucznik przybył do legionu. W dzisiejszych czasach tak często widuje się dziecinnych młodych dorosłych, tak dalekich od swojego powołania i oddających się samouwielbieniu. Pierre Gillet bardzo wcześnie wiedział, dokąd chce zmierzać i jakich środków użyje, aby to osiągnąć. Już kształtował swój charakter. Jego doświadczenie w tym rozwoju było już widoczne. Łatwo uwierzyć, że szkoła wojskowa przygotowuje do tego, ale przygotowuje do dążenia do tego, co innego, ponieważ teoria musi zostać poddana wirtuozerii praktyki. Pierre Gillet obserwował innych i stale analizował zasoby, z których korzystali, i działania, które podejmowali. Pierre Gillet posiadał pewne zrozumienie natury ludzkiej, które w wojsku podsumowuje się wyrażeniem „kondycja ludzka”. Już wcześniej podlegał władzy, która go ustrukturyzowała i pozwalała mu mieć zarówno makro, jak i mikro wizję, być blisko swoich legionistów w swojej sekcji Kompanii Rozpoznania i Wsparcia oraz dowodzić nimi w operacjach na pustyni irackiej lub w Afryce. Bycie porucznikiem w elitarnym pułku oznacza początek życia oficera. Bycie porucznikiem, w pewnym sensie, definiuje to, kim oficer będzie przez całą swoją karierę. Młody oficer nie uległ jeszcze nałogom ukrywania słabości w swojej zbroi, nie mówiąc już o ich korygowaniu, i wierzy, że wystarczy wykorzystać swoje mocne strony. Arogancja czai się pod płaszczykiem samozadowolenia. Widać, jakim przywódcą stanie się porucznik, i widać, jakim porucznikiem był kiedyś pułkownik. Porucznik to ranga definiująca w decydującym wieku; porucznik dowodzi, balansując na linie, a każdy jego ruch jest śledzony zarówno przez przełożonych, jak i podwładnych. To ryzykowne ćwiczenie wpaja również ogromne poczucie wolności, tak dobrze pasujące do tego wieku; porucznik wie, że po raz ostatni w swojej karierze dzierży broń: lekkomyślność. Porucznik wciąż poszukuje tej zbieżności jaźni, przywołanej przez historyka François Hartoga (5), zbieżności teorii, która go otacza po opuszczeniu akademii, i praktyki dowodzenia z doświadczonymi żołnierzami, których niełatwo oszukać. Pierre Gillet, porucznik, już wcześniej precyzyjnie rozgraniczył stan władzy od woli władzy. Nie szukał samopotwierdzenia, lecz samozrozumienia. Klucz do tej słynnej zbieżności.

Praktykowanie tej autorefleksji jest obowiązkiem tych, którzy pragną się doskonalić, pogłębiać, wzbogacać, łagodzić tendencje sprzeczne z powołaniem, udoskonalać, umartwiać, mówiąc precyzyjnie… Autorefleksja nie jest celem samym w sobie, ponieważ może szybko stać się ćwiczeniem egoistycznym i narcystycznym. Generał Pierre Gillet błyskotliwie rozszyfrowuje rozmaite postawy przyjmowane jako pozy maskujące skazy duszy, a nie ją oczyszczające! Stań się tym, kim jesteś . Potencjalnie istnieje tyle samo złych przywódców, co złych naśladowców. Autor kładzie nacisk na życie wewnętrzne, co nie dziwi czytelnika „Rozmów o życiu wewnętrznym” Dom Romaina Banqueta. Życie wewnętrzne wspiera przywódcę, który mu się poddaje. Ale życie wewnętrzne znajduje się również w żołnierzu, który posiada już wewnętrzny skarb, istnienie, które go wzbogaciło, które dało mu, dobrowolnie lub nie, głębię przydatną do wypełniania misji. Nie trzeba dodawać, że Francuska Legia Cudzoziemska roi się od wybitnych jednostek, tak pełnych życiowego doświadczenia, że ​​każdy kolejny dzień przynosi nową premię. Armia posiada cenny atut dzięki autorytetowi, któremu się podporządkowuje, autorytetowi, który porządkuje każdego człowieka w ramach, w których może on wyrazić swoje prawdziwe „ja”. Nie ma tu nic sielankowego, tylko zrozumienie jednostki i chęć zapewnienia jej narzędzi do skutecznego wyrażania siebie. „Uważność wobec podwładnych nie przeczy idei, że interesy jednostki muszą ustępować dobru wspólnemu” – podsumowuje Antoine de Saint-Exupéry w „ Cytadeli” .

Dla czytelnika, którego doświadczenie w wojsku obejmowało służbę obowiązkową i przymusową, a także dla młodszego czytelnika, który prawdopodobnie nigdy nie będzie nosił munduru, ważne jest zrozumienie, jak różnią się dowództwo technokratyczne od dowództwa wojskowego. To rozróżnienie jest kluczowe, ponieważ jedynym dowództwem, jakie znają nasi współcześni, jest często dowództwo państwowe – technokratyczne. Władza wojskowa zawsze jest świadoma swoich ograniczeń. „Im bardziej precyzyjny i realistyczny obraz przyszłości kreuje przywódca, tym większe prawdopodobieństwo, że stanie się on rzeczywistością”. Ten cytat André Mauroisa wskazuje drogę do zrozumienia, co umożliwia konsolidację, która zaczyna się od poczucia przynależności. Armia powstrzymuje nadmiar, ponieważ podważa on to poczucie przynależności. Żołnierz zna swoją misję zarówno w koszarach, jak i podczas operacji. To samo dotyczy jego dowódcy. Możliwe jest jedynie głębokie i osobiste zrozumienie misji. Ta praktyka zawsze była kluczowa dla armii. Może się zdarzyć, że ta zakorzeniona praktyka została źle wdrożona, źle zastosowana lub źle przekazana, ale przetrwała, ponieważ armia polega na jej stosowaniu. Słabości i pokusy ludzkie nie mogą tego zmienić.

W wyobraźni każdego armia symbolizuje siłę. W książce generała Pierre’a Gilleta znajdują się trzy odniesienia do litery F: lojalność, wiara, siła moralna… Nic o samej sile. Błąd? Przeoczenie? Po co w ogóle wspominać o sile? Żołnierze nieustannie trenują, aby zdobyć pewność siebie i refleks, które pozwolą im wyjść z najtrudniejszych sytuacji. Siła nie jest celem samym w sobie. Świadomość własnych ograniczeń, poszukiwanie tego, co przed sobą ukrywamy, dążenie do wolności we wszystkim – to obowiązek zarówno żołnierza, jak i dowódcy, gdyż jasne jest, że ich wspólne interesy zmuszają ich do wspólnego pielęgnowania szeregu cnót. Autor pisze: „Wielu dowódców wojskowych, choć nie zawsze to otwarcie wyraża, wierzy w coś wyższego i silniejszego niż tylko szacunek powierzonego im ludu. Są świadkami bezcennej hojności i poświęcenia, niekiedy nawet za cenę własnego życia”. Wiedzą, że istnieje coś więcej niż tylko materialna egzystencja i zaspokajanie podstawowych potrzeb, coś, co popycha ich żołnierzy do prześcigania samych siebie, do wierności zobowiązaniom do samego końca. W związku z tym pielęgnują głęboki szacunek dla godności ludzkiej. Będąc świadkami konkretnych przejawów ludzkiej wielkości, podzielają ideę, że ludzkość dąży do „prawdziwego urzeczywistnienia swojego bytu, to znaczy do dobra”. Przywódca, jeśli jest dobry, umożliwia tę przemianę, prowadząc podwładnych do przyjęcia propozycji, kierunku, korygując złe wybory, okazując cierpliwość i odrzucając łatwe ścieżki i niesprawiedliwości, które ranią zaufanie. Jeśli ludzie pod takim dowództwem w to uwierzą, sięgną gwiazd. „Człowiek ma korzenie w swoim rzeczywistym, aktywnym i naturalnym uczestnictwie w istnieniu wspólnoty, która przechowuje pewne skarby przeszłości i pewne przeczucie przyszłości”. Czy możliwe jest zrozumienie, czego brakuje naszej epoce, aby żyć lepiej? Czy można wykorzystać podejście militarne, będące częścią jej DNA, aby to zrozumieć? Generał Pierre Gillet udziela fundamentalnej i mistrzowskiej odpowiedzi w rozdziale poświęconym wolności: „Przede wszystkim przyznajcie, że to poszukiwanie prawdy może się powieść. Nasz świat przedkłada osobiste spostrzeżenia, uczucia i wątpliwości nad krytyczne myślenie, autonomię myśli i działania nad pogłębioną refleksję nad wolnością i posłuszeństwem”

„Nie ma cudu prócz człowieka” – mówi chór w Antygonie. Cudem jest wolność, którą człowiek otrzymał, a której jego stwórca mu nie odebrał, pomimo jego wad i niewierności. Związał ją jedynie śmiercią. Generał Pierre Gillet niestrudzenie starał się odkryć ten cud przez całą swoją trzydziestoletnią karierę, te przebłyski cudu w duszach żołnierzy, i zachęcić ich do oczyszczenia tego, co można oczyścić, aby i oni mogli ujrzeć ten cud na własne oczy. Każdy, kto chce dowodzić, choćby tylko swoim życiem, gdzie zaczyna się wszelkie dowodzenie, musi przeczytać tę książkę. Jeśli czytelnik znajdzie wspólny wątek ze swoim codziennym życiem i sposób na lepsze nim kierowanie, Pierre Gillet będzie miał w tym swój wkład. Bo na pytanie: „Któż jest jak Bóg?” odpowiedź przychodzi oczywista: ci, którzy muszą Go naśladować.

 

1. Któż jest jak Bóg?, esej o cnotach chrześcijańskich w służbie dowodzenia. Pierre Gillet. Wydawnictwo Sainte-Madeleine (https://boutique.barroux.org/philosophie-essais/3175-qui-est-comme-dieu-9782372880275.html)

2- TTA, All Arms Text, zbiór ogólnych regulaminów armii francuskiej.
3- Zagęszczenie bytu: Przygotowanie do trudnych sytuacji. Christian i Guillaume Vénard oraz Gérard Chaput. Wydawnictwo Pippa.

4. Miałem szczęście poznać porucznika Pierre'a Gilleta, gdy służyłem jako porucznik w 2. Pułku Piechoty Cudzoziemskiej; był prezesem stowarzyszenia poruczników. Zaprzyjaźniliśmy się i ta przyjaźń nigdy nie zachwiała się.
5. Wspomnienia Odyseusza, opowieści o pograniczu w starożytnej Grecji. François Hartog. Wydawnictwo Gallimard.


Dowiedz się więcej o Against the Robots

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się więcej o tym, jak przetwarzane są dane z Twoich komentarzy .

Dowiedz się więcej o Against the Robots

Zapisz się, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do całego archiwum.

Czytaj dalej