Przeciwko robotom

Dziennik podróży Emmanuela Di Rossettiego


Benedykt XVI w Raju!

„Rano czy wieczorem?”
Zaparło mi dech w piersiach, a potem wróciło. Jakby coś szwankowało. Zawodziło. Moja pneuma mnie opuszczała. Odetchnęłam, że jestem gotowa. Boże, jak ja to kocham! Ale potem mój oddech wrócił, jakby nic się nie stało, jakby wyszedł, żeby załatwić jakąś sprawę. wspomnienia . Wiedziałam, że G. nadchodzi. Miałam nadzieję, że resztki sił wystarczą mi do jego powrotu. Czekałam, aż zacznie cierpieć. Nie czułam żadnego napięcia. Myślę, że potem wszystko wydarzyło się szybko. Czas pędził. Słyszałam różne dźwięki, które zdawały się nie należeć do tego samego wszechświata. Ogarnęło mnie lekkie otępienie, takie jak w śpiączce. Dźwięki dochodzące z kilku wymiarów.
G. przybyła z dwiema siostrami, moimi małymi wspomnieniami, które tak dobrze się mną opiekowały przez te wszystkie lata. Doskonale słyszałam, co mówią. Dusza ma uszy, prawda? Oceniałam, którzy świadkowie będą obecni na moim sądzie. Zapytałam mojego anioła, ale nie odpowiedział. Czy został już wezwany, by utorować mi drogę? Słyszałam, jak G. mówi do mnie melodyjnym głosem, próbując mnie uspokoić, ale nie mogłam odpowiedzieć. To z pewnością sprawiło, że postanowił mnie pobłogosławić i udzielić mi ostatniego namaszczenia. Mój głos nie chciał się już wydostać. Zrozumiałam, że tym razem już nigdy się nie wydostanie. Mój głos na Ziemi ucichł w tym momencie. Zaczęło się tak. Już mnie zdradził, ale tym razem zrozumiałam, że to ostateczne. Nie próbowałam już zmienić jego zdania. Czułam, że części mnie stają się niezależne ode mnie. Chciałam powiedzieć jeszcze raz: Mój Boże, jak Cię kocham! Powiedziałam to bez głosu. Swoimi oczami G. zrozumiał mnie. Dusza ma uszy. G. uklęknął w chwili, gdy poczułam, że się poślizgnęłam. Przypomniałam sobie siebie jako dziecko, poślizgnęłam się na kałuży lodowatej wody i wylądowałam na pupie, wirując. Moje oczy zamknęły się na tym uroczym wspomnieniu mamy i taty śmiejących się serdecznie z mojego upadku; Mój drogi brat śmiał się obok nich również, a potem pomógł mi wstać. Moi drodzy rodzice, którzy dali mi życie w trudnych czasach i którzy za cenę wielkich poświęceń przygotowali mi cudowny dom swoją miłością.
Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Opuściłem ciało. Zrozumiałem, że dusza była prawdziwym ja . Nadal czułem moje kończyny. To było dziwne. Czułem, że ktoś nadchodzi. Wszystko działo się bardzo szybko. Ktoś się zbliżał. Był mi znajomy. Skąd wiedziałem? To było jak nowy zmysł poprzedzający wszystkie moje utracone zmysły. Wiedziałem, kto nadchodzi, chociaż nie mogłem nikogo zobaczyć, w rzeczywistości mój wzrok się rozmywał, stawał się zdezorientowany, ale wiedziałem, czułem, że ktoś stoi przede mną.


„To dziwne uczucie, wiem. Przynajmniej na początku. Człowiek się przyzwyczaja. Materia bez materii. Trochę jak człowiek narzekający na ból w dłoniach i stopach po amputacji. Mój obraz jest nieco nagły… Ale trafny, prawda?”
Nie odważyłam się zapytać, kim jest, choć bardzo mnie to korciło. Próbowałam sobie przypomnieć, kto to. Pytanie o imię wydawało się niegrzeczne, skoro znałam go wcześniej… Przewidział pytanie, które paliło mnie w ustach, jakby wiedział, o czym myślę.
„To jest ten drugi aspekt, który na początku jest niepokojący. Spotkasz wielu ludzi, których znasz lub o których słyszałaś, i stopniowo, w miarę jak będziesz się przyzwyczajać do tego miejsca, będziesz ich natychmiast rozpoznawać. Musisz się do tego przyzwyczaić. Te wrodzone dary zawsze w tobie były, ale uśpione. Twoja dusza wciąż jest przesiąknięta ziemskimi nawykami”. Tutaj imiona mają niewielkie znaczenie. Znamy się, ponieważ się rozpoznajemy. Dusze nie zwracają się do siebie po imieniu na Ziemi, ponieważ nie muszą współpracować w grupie społecznej z ciałem i umysłem, gdzie każda część ciągnie w różnych kierunkach; dusze noszą imię. Na razie nazywaj mnie R., jeśli chcesz, podczas gdy się aklimatyzujesz.
— Robi mi się zimno, czy to normalne?
— Tak, to normalny proces.
— Czy wszyscy czują to samo?
— Do tego momentu tak. Potem jest inaczej.
— To uczucie dobrego poznania.
— Tak, znasz mnie dobrze. Czytasz moje książki na Ziemi, znasz moje nauki, a ja przypisuję sobie część zasług za to, że je doceniłeś i że były dla ciebie przydatne. Ale nie możemy już o tym rozmawiać. To opóźnia proces. Czas na Ziemi minął.
— Jak ja do ciebie mówię, skoro nie czuję żadnego ciała?
„Rzeczywiście, komunikujemy się bezpośrednio, dusza z duszą. I chociaż na Ziemi, jako osoba religijna, brałeś pod uwagę duszę, nie mogłeś sobie wyobrazić, co może ona zawierać”.
„Zimno trochę ustępuje.
” „Już niedługo się skończy. Jestem tu po to, co nastąpi.
” „To koniec, już tego nie czuję. Czułem różne rzeczy podczas jego trwania. Wróciły do ​​mnie wspomnienia. Widziałem błędy, które popełniłem. Często dlatego, że chciałem ufać wbrew wszelkim przeciwnościom. Czy powinienem był potępiać bardziej, skoro już zostałem za to tak zganiony? Podczas tego ochładzania zobaczyłem sekrety rzeczy, które tak mnie bolały. Jak ludzie mogą upaść tak nisko?
” „Nie martw się tym teraz.
” „Ale dlaczego? To mnie boli.
” „Ponieważ twój osąd nie mógł opierać się na zdrowym rozsądku, a przede wszystkim nie możesz już zmienić tego, co wydarzyło się na Ziemi.” Poczucie wiedzy, zrozumienia tego, co się wydarzyło, to odkrycie, które do ciebie dociera, może być niepokojące, ponieważ w pewnym sensie łączy cię z Ziemią, podczas gdy powinno cię od niej na zawsze oddzielać.
— Czy mam coś zrobić?
— Tak. Poddaj się!
— Cóż, to jedna rzecz, która się nie zmienia w porównaniu z moim stanem na Ziemi… Rozumiem wszystko. Widzę szczegóły. Widzę sceny z mojego życia, chwile, widzę, co mną kierowało, wiarę, widzę wiarę wszędzie, czy jej brakuje, czy jest jej dużo. Zostałem oszukany, widzę oszustów, rozumiem oszustwa. Co z tego, że wszystko rozumiem, skoro niczego już nie mogę zmienić?
— To etap. Trzeba się do tego przyzwyczaić.
— Och! Właśnie poczułem ból! Ktoś krzyczy, woła o pomoc, jest ich już kilku, wszyscy mówią do mnie. Widzę, jak inni cierpią… O mój Boże! Co to za ksiądz, który jest potępiony? Nie widzę okazji, nie potrafię jej rozeznać. Mam wrażenie, że to mnie dotyczy, że ludzie się dla mnie zebrali. Odmawia komunii parafianina, który prosi o nią na kolanach i na język! O mój Boże! Widzę, jak jego dusza ciemnieje. Widzę ból, ale nie czuję go w sobie. Cierpię z powodu braku miłości bliźniego, czyż nie? I wszystkie te krzyki, od ludzi, których znam, błagają mnie, błagają mnie. Co mogę dla nich zrobić?
— Nic.
— Dlaczego więc muszę to czuć?
— To faza. To nie potrwa długo.
— Czuję zatwardziałość dusz.
— Oni są potępieni. Znają twoje uświęcenie i próbują po raz ostatni nie być potępionymi.
— Ale są zakonnicy, których znałem. Kapłani!
— Tak, są, a ich liczba rośnie.
„Czy nic nie możemy zrobić dla tych dusz?
” „Nie, nic więcej nie możemy zrobić. Wybrali swoje potępienie.
” „Ten biedny ksiądz, który odmawia komunii…
” „Nie nam to mówić. To on musi to zrobić.
” „Czy możemy go ostrzec?
” „Tak, modliliśmy się. Modliliśmy się za niego.
” „Czy muszę także czuć dusze innych? Potępionych?
” „Tak, ale przyzwyczaisz się do tego. To w pełni działająca miłość. Twój obecny stan będzie trwał wiecznie, teraz, gdy przeszedłeś sąd szczegółowy i pokutę.
” „Pokuta? Ale dlaczego niektórzy nie mogą być zbawieni? Jest wśród nich wielu biednych. Wiem. Pamiętam.
” „Czy naprawdę pamiętasz? „Dusza żałuje swego grzechu nie jako winy, ale jedynie jako przyczyny swego cierpienia”. Wszyscy ci ludzie pozostają w niewoli swojego grzechu.”
„Wyczerpanie i skrucha…”
Po tych słowach poczułem, jak mój rozmówca skinął głową na znak zgody. Zawsze trudno mi było zrozumieć, co czuję, gdy nie mam już zmysłów. Więc dusza zawiera wszystko, co wiemy na Ziemi?
— O jakiej pokucie mówiłeś?
— Odczuwać wszystkie te dusze, których nie zbawiłeś.
— Czy mógłbym?
— Zawsze można zrobić więcej na Ziemi, nawet jeśli z pewnością byłbyś dobrym rzemieślnikiem.
— Brakuje mi głowy, a jednak czuję, że coś zostało na nią nałożone.
— To korona sprawiedliwości.
— Ale wiem, kto mi ją nałożył.
— Tak, znasz go. Wszyscy go znamy, wszyscy chrześcijanie. Walczył dobrą walkę. Nie trać czasu na szukanie, kim on jest; stopniowo poznasz dusze, rozpoznając je. I nie będziesz już musiał dokonywać porównań z ziemią. Ta ostatnia będzie cię interesować tylko po to, aby wstawiać się za zbawieniem innych dusz.
„Zawsze wiedziałem to wszystko, a jednak wydają mi się takie nowe
”. „Ponieważ teraz ich doświadczasz! Za chwilę zbadasz swoją głębię. Jest niezmierzona. Tylko On może ją wypełnić
”. „Masz na myśli…
” „On nadchodzi. Wkrótce usłyszysz tylko pieśń aniołów i modlitwę żyjących, którymi możesz działać. Tutaj wiara i nadzieja już nie istnieją. Na Ziemi wiara karmi nadzieję i miłość. Na Ziemi wiara może niemal istnieć sama, bo pozwala przenosić góry, ale tutaj jest bezużyteczna. To samo dotyczy nadziei. Znikają. Pozostaje tylko miłość, ta nieskończona miłość, którą czujesz, ale która wciąż jest zaburzona przez twoją nadmierną bliskość z ziemią. Tutaj miłość jest alfą i omegą”.
„Rozumiem. Teraz rozumiem. To nie mózg jest używany w 5% na Ziemi, to dusza”.
„A nawet wtedy, gdy jest używana w ogóle!” Napełnia nasze istoty Duchem Świętym, który daje duszy zdolność do pełnego uwierzenia.
— To rozwijająca się i wieczna jedność.
— On przychodzi teraz.
— To piękne.
— Odchodzę teraz.
— To tak, jakby teraz istniało tylko jedno.
— I to jest teraz! Wieczny poranek. Fontanna młodości. Zobaczysz…


Dowiedz się więcej o Against the Robots

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



3 odpowiedzi na „Benedykt XVI w raju!”

  1. Awatar Benoît YZERN
    Benoît YZERN

    Dziękuję bardzo, jeśli poniższe punkty wydają Ci się przydatne.

    Po pierwsze, możesz odesłać czytelników swojego bloga do tekstów Benedykta XVI, które być może pozostawił nam jako papież: audiencji i homilii:

    https://www.vatican.va/content/benedict-xvi/fr.html

    Można też powiedzieć, zachowując minimum intelektualnej niezależności i obiektywizmu, że przydarzyło się to ostatecznie Benedyktowi XVI w latach 2012-2013, do czego doszły naciski finansowe i prawne spoza Kościoła oraz problemy zdrowotne, które zdarzają się każdemu, kto „eksploduje w powietrzu” z powodu fundamentalnej sprzeczności, którą w sobie nosi, w tym przypadku pomiędzy stanowiskiem soborowym lub reformatorskim ad extra a konserwatywną lub tradycjonalistyczną wrażliwością ad intra.

    W pewnym momencie nie jest już możliwe pogodzenie tego, co nie do pogodzenia, inaczej niż poprzez podwójne zmiękczenie: soborowe pozycjonowanie ad extra i konserwatywną wrażliwość ad intra, jak miało to miejsce przy okazji Asyżu w 2011 r., co świadczy o „paradoksalnym nakazie”, który jest coraz trudniej znieść.

    Co więcej, z bardziej autorytatywnego punktu widzenia, konieczne i korzystne jest odesłanie czytelników do ratzingerowskiego „kwadratu magicznego”, który tworzą następujące cztery dokumenty:

    https://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20000806_dominus-iesus_fr.html

    https://www.vatican.va/archive/compendium_ccc/documents/archive_2005_compendium-ccc_fr.html

    http://www.vatican.va/content/benedict-xvi/fr/apost_exhortations/documents/hf_ben-xvi_exh_20100930_verbum-domini.html

    https://liturgie.catholique.fr/bibliotheque/ressources-et-initiatives/5255-nouveau-directoire-sur-l-homelie/

    Nie sposób powiedzieć więcej w kilku linijkach, ale każdy może z pożytkiem odwołać się do każdego z tekstów składających się na ten „magiczny kwadrat”.

    Na koniec, ponieważ często modne jest rozróżnianie Benedykta XVI i Franciszka w dziedzinie liturgii, przypomnijmy tutaj, że różnica między nimi jest jeszcze bardziej uderzająca na płaszczyźnie stylu i tematów refleksji sytuujących się na styku filozofii i teologii.

    Tak więc na przykład Benedyktowi XVI zawdzięczamy przemówienie w Ratyzbonie, którego głębia umykała wielu osobom z powodu polaryzacji i „polemizacji” wokół cytatu poświęconego roli lub statusowi przemocy w islamie, podczas gdy ostatnie dwie trzecie tego przemówienia mówią o czymś zupełnie innym, tj. o „dehellenizacji”.

    Biorąc jednak pod uwagę to, co Benedykt XVI powiedział na ten temat, możemy być pewni, że Franciszek nie byłby w stanie, a nawet nie chciałby wypowiedzieć się w ten sam sposób na ten sam temat.

    http://www.vatican.va/content/benedict-xvi/fr/speeches/2006/september/documents/hf_ben-xvi_spe_20060912_university-regensburg.html

    Z uwagi na swoją szeroką perspektywę Benedykt XVI często przemawiał „do nielicznych szczęśliwców”, ale biorąc pod uwagę jego cechy rozjaśniacza, upewnił się, że to od nas zależy, czy będziemy częścią tej nielicznej grupy szczęśliwców, tej nielicznej grupy szczęśliwych w Jezusie Chrystusie.

  2. Awatar Benoît YZERN
    Benoît YZERN

    (Dziękuję jeszcze raz, jeśli poprzednia wiadomość dotycząca Benedykta XVI znajdzie uznanie w oczach osoby odpowiedzialnej za tego bloga.)

    Istnieje powód teologiczny, chronologicznie bardziej przedsoborowy niż intelektualnie przedsoborowy, dla którego wybraliśmy takiego papieża, Benedykta XVI, taki pontyfikat, takie wyrzeczenie i późniejsze reperkusje.

    Rzeczywiście, biorąc pod uwagę jego charakter, jego rozeznanie, jego nauczycieli i jego lektury, młody Joseph Ratzinger zwrócił się ku augustiańskiemu, ale nie augustiańskiemu, sposobowi rozumowania, to znaczy ku sposobowi rozumowania szczególnie sprzyjającemu jasności i łagodności oraz zrównoważonej artykulacji między wiernością a otwartością, lub między wiernością doktrynalną a duchową płodnością, lub między Pismem Świętym a Tradycją, lub między Odnową a Tradycją, ale, że tak powiem, przede wszystkim „na podstawie osobistej”.

    W tym sensie istnieje tylko jeden ratzingerowski papież: sam Benedykt XVI, co wyjaśnia, dlaczego Benedykt XVI nie przygotował swojej sukcesji i dlaczego żadna grupa kardynałów i biskupów nie wykazała zorganizowanej ratzingerowskiej wrażliwości, aby ograniczyć w jak najlepszy i najbardziej możliwy sposób konsekwencje wznowienia dekatolicyzacji przez papieża Franciszka od marca 2013 r.

    Co więcej, urodzony w 1927 r. Joseph Ratzinger/Benedykt XVI przez długi czas wiązał się z Newmanem i Guardinim, podczas gdy wielu innych współczesnych duchownych katolickich, o wiele bardziej wpływowych niż młody Joseph Ratzinger, począwszy od Hansa Kunga, urodzonego rok po nim, zaczęło zwracać się ku autorom modernistycznym lub stawać się autorami filomodernistycznymi, jeśli nie filopostmodernistycznymi, jeszcze przed ogłoszeniem Soboru przez Jana XXIII w styczniu 1959 r.

    Jednakże od końca lat 60., a tym bardziej od połowy lat 80., stało się jasne, że Joseph Ratzinger był w pełni zdolny do zrozumienia i przekazania innym zrozumienia szkodliwości teologii wyzwolenia, ale także, że ten sam kardynał był zupełnie niezdolny do walki z propagatorami tej teologii z energią, stanowczością, nieustępliwością i wytrwałością, do tego stopnia, że ​​pozbawił Kościół i wiernych tej teologii…

    … Podczas gdy składnik teologii wyzwolenia, teologia ludu, droga papieżowi Franciszkowi, musiała poczekać jedynie za Jana Pawła II, a następnie za Benedykta XVI, zanim mogła zacząć wywierać swój odwet, to określenie nie jest zbyt mocne w stosunku do konserwatywnego nurtu soborowego.

    1. Awatar autorstwa Emmanuela L. Di Rossettiego
      Emmanuel L. Di Rossetti

      To prawda, ale ta obojętność wobec ducha światowego głoszonego przez postępowców jest również całkowicie jego zasługą… Ostatecznie Ratzinger był przekonany, że teksty pozostaną, że duch światowy się wyczerpie, a teksty, jego teksty, zawsze pozwolą zapuścić korzenie i kontynuować tu, na ziemi, dzieło Chrystusa poprzez Jego Kościół.

Odpowiedz Benoît YZERN Anuluj odpowiedź.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się więcej o tym, jak przetwarzane są dane z Twoich komentarzy .

Dowiedz się więcej o Against the Robots

Zapisz się, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do całego archiwum.

Czytaj dalej