Przeciwko robotom

Dziennik podróży Emmanuela Di Rossettiego


Śmierć intymności

chore drzewo

Wszędzie – w internecie, gazetach czy telewizji – osobiste doświadczenie jest pokazywane, eksponowane i prezentowane jako ostateczny punkt odniesienia. Ta nieprzyzwoitość opiera się na odwróceniu wartości. Opiera się, przede wszystkim i wszędzie, na idei identyczności. Idea identyczności myśli: „Przeżyłem to; moje doświadczenie odzwierciedla uniwersalne uczucie. Chcę podzielić się tym, czego doświadczyłem. Prezentuję się jako niezastąpiony świadek”. To myli uniwersalność z ogólnością. Zapomina się, źle rozumie różnicę, jaka istnieje między każdą osobą; a każda osoba jest wyjątkowa. Nie wyjątkowa ze względu na orientację seksualną czy dziwactwa, ale wewnętrznie. To rzeczywiście stara koncepcja, która stała się nowa na początku XXI wieku. Poprzez swoje doświadczenie, swoją kulturę i swoją naturę, każda osoba ujawnia aspekt człowieczeństwa, a każdy aspekt jest wyjątkowy. Stworzyć na obraz Boga . Jednak nie jest dla nas możliwe, aby objąć Boga, jeśli nie patrzymy na ludzi i nie postrzegamy ich wszystkich jako wyjątkowych. Zapomnienie o Bogu sprowadza nas z powrotem do tego samego. Każdy ma swój własny rym, który, nawet jeśli potrafi wyrazić tragedię istnienia, jest rymem tylko dlatego, że nawet nie zaczyna wyrażać tragedii człowieka.

Człowiek nie uczy się prawie niczego ze swojego osobistego doświadczenia. Uczy się jedynie ze spotkania z Bogiem. Nie uczy się niczego ze swojego osobistego doświadczenia, ponieważ obniża ono poprzeczkę, podczas gdy jego relacja z Bogiem ją podnosi. Człowiek współczesny tym bardziej nie powinien afiszować się ze swoim osobistym doświadczeniem, ponieważ utrata relacji z Bogiem prowadzi go do zapomnienia o Złu. Zapomnienie o Złu oznacza zapomnienie o grzechu. Unamuno napisał w „Tragicznym sensie życia”: „Dla świętego Pawła najohydniejszym grzechem jest chciwość. Chciwość bowiem polega na myleniu środków z celami”. Dodał też, że drugą straszliwą chorobą, zrodzoną z duchowej chciwości, jest zazdrość. Mówienie o swoim osobistym doświadczeniu samo w sobie budzi zazdrość; wzbudzanie zazdrości to jej przywoływanie. Nasza epoka osiągnęła taki szczyt głupoty, że pragnie, by wszyscy byli obiektem zazdrości; popycha każdego do pokazania się, do stania się przedmiotem pożądania, a zatem i zazdrości. Era oparta na samoekspresji, egoizmie, egoizmie i egocentryzmie; era, w której dobrze jest znosić tabu, rozumieć siły napędowe wszystkiego. Era, która nienawidzi tego, co ukryte, i uważa sekret za wadę. Era ogłupiającej psychologii, która zmusza wszystkich do nagości pod pretekstem samoakceptacji. Ten psychologiczny popęd, to wywyższenie „ja” poprzez jego eksponowanie i eksponowanie, ma tylko jeden deklarowany cel: umożliwić wszystkim lepsze życie. Psychoanaliza zawsze dąży do odsłonięcia i umożliwienia ekspresji uraz, które często postrzegane są jako przeszkody na drodze do lepszego życia. Jaźń i ego żyją w tandemie. Generują zazdrość. Wszystkie te słynne urazy, którymi psychoanaliza tak często się dręczy, mogą wynikać z chrześcijańskiego wychowania, ponieważ to ostatnie ma deklarowany cel: zwalczanie wszelkich uczuć zazdrości. Jest zatem możliwe, że – niczym dwie komunikujące się antagonistyczne siły – samo dobro, którego celem jest regulacja zazdrości, rodzi gorycz lub urazę. Widzimy tu dwie zaciekłe starcie dwóch sił: chrześcijaństwa i jego odrzucenia zazdrości, które wychodzi od zasady, że „ja” jestem w błędzie, bo nigdy nie robię wystarczająco dużo dla innych, oraz współczesnego świata, uzbrojonego w zasady przejrzystości, podobieństwa i równości, który redukuje wszelkie hierarchiczne i strukturalne funkcjonowanie do ideologii identyczności, która go uspokaja i pociesza.
Logiczne jest, że brak intymności, tajemnicy i życia wewnętrznego prowadzi w ten sposób do pragnienia autoprezentacji. To właśnie współczesna perwersja, która zmusza do eksponowania siebie, budzi zazdrość u innych, prowadzi do spotkania z drugim człowiekiem i zauroczenia się jego odbiciem i tylko jego odbiciem, a na końcu – bo często człowiek zadaje sobie wiele trudu, by wywołać tę zazdrość – drugi człowiek zostaje całkowicie zapomniany z powodu aroganckiej postawy. Oczywiście dlatego, że nie ma spotkania. To rzeczywiście diaboliczny i młodzieńczy mechanizm, by zapożyczyć trafne określenie Tony'ego Anatrelli. „Brakuje mi pewności siebie jak nastolatkowi – mimo że jestem już dorosły – wzmacniam się, okazując swoją intymność i wzbudzając ciekawość innych. Staję się centrum uwagi innych, których szybko odrzucam, ponieważ ta druga osoba w pewnym sensie mnie stworzyła i już mi nie służy, przypominając mi o moich wysiłkach, a czasem o upokorzeniach, które spotkały mnie, aby osiągnąć to, co osiągnąłem”. „Z takiej postawy nie może wyniknąć żadna szansa na połączenie. Logiczne jest, że stale skupiając się na sobie, przestajemy dostrzegać i cenić innych. Inni stają się wręcz przeszkodą dla wolności, która może być jedynie jednostką. Dezintegracja społeczeństwa również ma swoje źródło w tej postawie. Ta egocentryczna epoka, w której każdy eksponuje swoje osobiste doświadczenia, opiera się na narcyzmie, licząc na zdobycie kilku sekund chwały z tego pokazu. Wzbudzanie zazdrości, nawet jeśli oznacza to, że potem nic nie będziemy mieć. Wzbudzanie zazdrości, jakby życie marzeń, choćby tylko przez kilka minut. Wzbudzanie zazdrości może prowadzić jedynie do nieszczęścia. Ale czego by się nie zrobiło dla kilku sekund tej fałszywej chwały? Tam, gdzie starożytni uczyli nas, by podchodzić do wszystkiego, co związane z zazdrością, z wielką rozwagą i rozwagą, by nie wzbudzać zazdrości, gdy można jej uniknąć, szanując tę ​​zasadę, obowiązującą we wszystkich czasach i miejscach, mamy wolę stawania się obiektem zazdrości

Doświadczenie osobiste ma być ostateczne. Nie znosi sprzeczności. To nic innego jak próżność. Wszyscy znają zdanie z Księgi Koheleta: „Vanitas vanitatum omnia vanitas…” (Marność nad marnościami, wszystko marność). To zdanie wkrótce straci wszelkie znaczenie, bo nikt już nie będzie wiedział, co znaczy słowo marność. Może nawet będzie uważane za komplement? Za rodzaj spełnienia, za spełnienie? Tego dnia intymność będzie oznaczała prezentowanie się nago masom; tego dnia pornografia będzie uważana za jedną ze sztuk pięknych; tego dnia świat nie będzie miał już niczego do nauczenia się. Tego dnia intymność zostanie pokonana, a wraz z nią życie wewnętrzne. Ludzie nie będą mieli nic własnego; wyśmieją wszystko na świecie, a to Książę tego świata będzie się radował, gdyż jego dzieło zniszczenia dobiegnie końca. Tego dnia nędza zapanuje nad światem, bo wraz z intymnością, modlitwą, a zatem i prawdą, będą leżeć w rynsztoku, połamane, obdarte i poobijane. A nieprzyzwoitość, oszustwo i kłamstwa będą się przed nimi paradować, plując na nich, bijąc ich i oczerniając. „Kiedyś paradowaliście, dumnie reprezentując wielkie, niezmienne zasady, ale teraz zostaliście zdyskredytowani i zredukowani do nicości, podczas gdy my jesteśmy nowymi strażnikami Świątyni. Sprawiedliwości stało się zadość”2. »

  1. „Jeśli ktoś złowi choć jedną lub dwie ryby, podczas gdy jego towarzysze (w łodzi na otwartym morzu) nic nie złowią, nie wolno mu zatrzymać ani jednej ze swoich zdobyczy. W przeciwnym razie naraziłby się na najgorsze plotki. Ludzie racjonalnie tłumaczą ten zwyczaj potrzebą podtrzymywania relacji społecznych. W istocie, jeśli ktoś z nich złowi ryby w sieć nie na morzu, lecz w lagunie, może zatrzymać wszystko, „bo jest sam”. Tylko jako członek załogi podlega wspomnianej wyżej tradycji, którą dosłownie nazywają „blokowaniem zazdrości” (te pi o te kaimeo)”. (Raymon Firth o cywilizacjach polinezyjskich).
  2. PCC przytacza anegdotę z rewolucji z 1848 roku: węglarz powiedział do bogato ubranej damy: „Tak, proszę pani, od tej pory wszyscy będziemy równi: ja będę chodzić w jedwabnej sukni, a pani będzie nosić węgiel”

Dowiedz się więcej o Against the Robots

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się więcej o tym, jak przetwarzane są dane z Twoich komentarzy .

Dowiedz się więcej o Against the Robots

Zapisz się, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do całego archiwum.

Czytaj dalej